sobota, 9 kwietnia 2011

Opowieść

Zaczęłam pisać taką historię :) Tu macie początek rozdziału I :)
Rozdział I
Było ciepłe majowe popołudnie, leniwe promyki słońca grzały pobłyskującą sierść Valentina. Był to piękny skarogniady wałach.
Za moment stajenni zaczną sprowadzać konie do boksów, gdzie czeka na nie czysty boks i porcja siana. A potem tylko drzemka i odpoczynek po dzisiejszym treningu. Valentino podniósł głowę na widok podchodzącego do niego pracownika. Grzecznie stał gdy tamten nowy, nieobyty mężczyzna mocował się z karabinkiem. W końcu udało mu się zapiąć uwiąz do kantaru . Wałach stąpał za tym dziwnym człowiekiem, który najwidoczniej się go bał. W sumie każdy, kto nie znał tej oazy spokoju tzn. Valentina bał się go, bowiem miał 180 cm w kłębie lecz był koniem ciepłokrwistym. Gdy doszedł do boksu wraz ze stajennym poczuł ulgę na widok świeżej słomy i czystego, dużego boksu. Potem człowiek ten odpiął uwiąz i wpuścił konia.
Nazajutrz, rano Valek ( bo tak nazywała go jego właścicielka Roksana) usłyszał głos tak dobrze mu znany, był to głos Roksany tak ciepły i spokojny. Postawił uszy i zarżał donośnie na powitanie. Ta uśmiechnęła się i weszła do boksu, dała mu marchewkę i poklepała po szyi. Dziewczyna była bardzo drobna, miała kruczoczarne włosy, nos zgrabny a oczy pałały błyskotliwością i mądrością. Roksana była młoda, ponieważ miała 16 lat. Wyczyściła Valentina i jeszcze raz poklepała po szyi i pocałowała w chrapy. Potem założyła mu ogłowie, czaprak i siodło. Sama ubrała kask i wyprowadziła konia przed stajnię. Wsiadła, dopięła popręg i wjechała na dużą ujeżdżalnię. Przez 15 min zrobili rozgrzewkę. Następnie przeszli do skoków. Valek był już w tej dziedzinie bardzo zaawansowany ponieważ razem skakali przeszkody w wysokości 1,7m. Gdy skończyli Roxy poklepała konia i dała mu soczyste jabłko. Potem na ujeżdżalni zsiadła z niego i miała zamiar go umyć. Lecz zbliżając się do stajni usłyszała krzyki :
- Łapcie go!
- UWAŻAJ ! Nie ! Szybko!!!
Zdziwiona podeszła bliżej i zobaczyła kasztanowatego ogiera o imieniu Dimitri. Słynął z bardzo agresywnego charakteru. Nagle ogier stanął i postawił uszy na widok zbliżającego się Valentina. Położył uszy ku sobie i rzucił się dzikim galopem w stronę dziewczyny i konia…
CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz