sobota, 12 maja 2012

Sorrki :(

Sorrki ! 
Strasznie długo nie było notki.. Jakoś tak wyszło.. Ale dzisiaj nadrabiam ! 
Jak wam minął weekend majowy ? ;) Byliście na jakiś przejażdżkach ? Ja owszem... :P Oczywiście na Bongu, ale to był tylko taki spacerek :D Przejeżdżaliśmy obok stadniny "Mustang" i normalnie tam wszyscy się na nas patrzyli jak na obcych ! :O A my tylko sobie obok jechaliśmy.. Ależ sensacja ;D No ale w każdym razie było fajnie ^^ Raz galopneliśmy sobie na takiej fajniutkiej łączce. A i za niedługo Wróbel i Mela będą przekuci na sportóweczki :D Haha, teraz tylko sobie bez "bucików" biegały po padoku ale laba się już skończyła. Ostatnio próbowałam pracować z Wróblem na naturalu i również próbowałam naśladować Monty'ego Robertsa... No ale mi chyba nie wyszło.. xD A poza tym sama nie wiem co mam robić.. On się wszystkiego boi ! Próbuję z nim ćwiczyć. Ale nic nie daje... Lecz tutaj chyba najważniejsza jest cierpliwość.. To trzymajcie kciuki żebym jej nie straciła ! Ale najśmieszniejsze było jak Wróbelo nie chciał odrobaczenia xD I ja się go pytam : "Wróbelku chcesz strzykaweczkę do pyszczka ? " a on potrząsnął głową na znak NIE. :D Haha ;) Słodziak ♥ No to na tyle i jakieś zdjęcia z ostatnich dni.. ;)
 Lucky
 Bongo :D
 Milord ♥♥ 
 Milord 
 Bubek ^^
 haha, Bubuś świr ♥
 WLKP ! ♥- Milord


 Pedał Bubek ^^ 
Wróbel wącha "W siodle"

 Takie tam rzeczy :D
Konie też umieją czytać ! A propos czyta ktoś " W Siodle" ? Fajna jest :D

wtorek, 1 maja 2012

Heloł :)

Hej, witam. Dawno nic nie napisałam, więc czas to nadrobić. Zacznę może od tego: NARESZCIE MAJÓWKA!!! Do tego pogoda cudowna, więc cóż innego zostaje jak nie koniki?
No to po kolei: po pierwsze byłam wczoraj z rodzicami w Hippice - takim sklepie jeździeckim w Białym i wybrałam swój prezent urodzinowy (obchodzę 02.05): bryczesy, sztyblety i nowe rękawiczki do jazdy konnej. Trochę się wykosztowali, ale trudno, w końcu mi się też trochę od życia należy :D Chciałam dać zdjęcie, ale coś nie chce się wstawić :( No ale mniejsza o to...
Oczywiście całą majówkę spędzę w siodle. Pewnie na Niuńce - ta wredota ugryzła mnie dziś w palec ale i tak ją kocham :) Na pewno będzie fajnie: tereny i w ogóle...
Paaa i dobrej zabawy 
Ola


piątek, 27 kwietnia 2012

Hejo ♥

Dobry Wieczór ;) !
Dzisiaj relacja z dzisiejszego dnia :D
Otóż, po 2 tyg. powróciłam do jazdy konnej ♥ ! 
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wspaniale było ... 
Oh, Ah ;) Dziś nietypowo bo na Lucky'm. Przyznam się szczerze, że trochę się obawiałam. Ale było w porządku :D Kochany konik z niego. Dzisiaj wypróbowałam na nim metodę T-Touch. Haha, pewnie jeśli ktoś czytał "Heartland" zna tą terapię. Nie spodziewałam się ale faktycznie zadziałało ! Gdy na początku mięśnie miał napięte po chwili spuścił głowę i zaczął prychać, co było znakiem rozluźnienia ! ;) Wypróbujcie kiedyś. Ale i tak fajnie jest kąpać konie ! :D Dzisiaj przed terenem wykąpałyśmy (ja i moja przyjaciółka) konie i potem przywiązałyśmy do drzewa żeby troszkę wyschły. Dzisiaj krótka notka, ale będzie parę zdjęć. A i jeszcze jedno, gdy mi się nudziło zrobiłem video z tym jak się porządnie czyści konia. Jak znajdę czas i ochotę to to posklejam i wstawię ! ;) 


                                                                              Całuski, Karola ;* 


 Ja i Lucky ♥ Uśmiecha się ! 
 Przyjaciółka ♥ - Gabi - Czyż nie słodka ? 
 Gabi i Melcia w Bordo ! :D
 Luckyś ♥ 
 Pysiuś ♥♥♥
 A to uszka Melanii ♥ 


środa, 25 kwietnia 2012

Witam, witam... a do tego parę słów o skiringu

Hej, nareszcie znalazłam chwilę, by napisać coś dla Was. Więc od soboty jeżdżę w KJ Kres koło Białegostoku i muszę Wam powiedzieć, że jest naprawdę super ! Stajnie są zadbane, konie dobrze wytrenowane i posłuszne, a instruktorzy i jeźdźcy są naprawdę mili. Ale przejdę do tematu.
Otóż właścicielka stajni, pani Misia zwróciła moją uwagę na sport zimowy zwany skiringiem. Wywodzi się ze Skandynawii i polega na tym, że koń ( lub pies pociągowy tj. husky ) w specjalnej uprzęży ciągnie po śniegu narciarza. Jest też inna odmiana skiringu - ski-skiring. Polega on na tym, że oprócz narciarza pojawia się jeździec, który dosiada konia. Oczywiście taka odmiana tego sportu nie sprawdza się z psami :)
Obecnie na Podhalu organizowane zawody w skiringu i ski-skiringu. Jeżeli będziecie tam zimą i napotka Was okazja zobaczenia takiej konkurencji - nie przegapcie jej !
Buziaczki <3
Ola

wtorek, 24 kwietnia 2012

Dzisiejszy dzień ♥

Dziś po tygodniu nieobecności u koni wreszcie pojechałam ♥ Misie pysie miały główki w oknach i na mnie rżały. No nie słodziaki ? ;) Dałam im sianka, takie ładne przyjechało, zieloniutkie, pachnące to musiałam poczęstować. Jak zwykle każdy dostał po smaczku waniliowym i z Bubkiem ćwiczyliśmy wzajemne zaufanie... Ale to co ja będę ćwiczyć przez 2 godziny zaraz zostanie zniszczone przez stajennego, który po prostu okropnie obchodzi się z końmi ! ;( Ale no trudno... Nie ma nikogo innego na jego miejsce. No i postanowiłam Melci przewietrzyć zad i poszłam z nią na łąkę. Ale zaczęło padać więc... -.-' No niestety... Ale w każdym razie, dzisiaj chciałam wam dać przepis na super smar do skóry (ogłowia, siodła, wytoki itp.). Otóż kupujecie Jedną kostkę smalcu, opakowanie liścia laurowego. Smalec topicie w garnku wrzucając liście laurowe, potem przelewacie do jakiegoś pojemniczka, może być np. opakowanie po maśle. Potem gdy stężeje, będzie można nim smarować np. ogłowie. Po tym skóra ślicznie lśni i staje się miękka. ;) Sama dzisiaj tak moje ogłowie odnowiłam. Ale jedna mała uwaga ! Najpierw musicie pół mokrą szmatką przetrzeć ogłowie z kurzu czy czegoś innego ;) ♥ 

sobota, 21 kwietnia 2012

Siemka ! ♥ 
Wczoraj zdjęli mi szynę i jestem już połowicznie "kaleką" ! Połowicznie dlatego, że nie mogę jeszcze chodzić normalnie tylko kuśtykać ale to da się jakoś ogarnąć :) 
Dzisiaj post z obrazkami i znowu "nudne" tematy tym razem dotyczące doboru odpowiedniego kantaru ;) 
Więc... 
Na pewno w każdej stadninie w jakiej jeździcie konie nie chodzą cały czas w ogłowiach z wędzidłami. Po pierwsze to jest dla konia niewygodne a po drugie utrudnia mu jedzenie. Dlatego mają na głowach kantary zwykle zrobione z pasków parcianych lub skóry. Czasem są obszyte futerkami itp. Jest mnóstwo różnokolorowych kantarów różnych typów. W tym momencie w każdym sklepie kupicie taki kantar który wam odpowiada. Ceny w zależności od firmy i jakości kantaru różnią się... Ja będąc pod wpływem oczarowania kupiłam parę kanatarów tz. "niewypałów" ... Z tego względu, że część moich koni stoi w boksach pół otwartych. Już wyjaśniam o co chodzi. Otóż, konie muszą być na uwiązie i nie mają możliwości chodzić swobodnie po boksie. Oczywiście sznurek jest na tyle długi by koń mógł się położyć i robić inne dowolne czynności ale im to nie przeszkadza bo i tak zostają tam tylko na noc ;) Broń Boże nie dzieje im się żadna krzywda ! Dobrze, ale powracając do sprawy kanatrów ... I tak jaki bym kantar nie kupiła i tak zaraz się rozwali... Kupowałam przeróżne, z futerkami, z dodatkowym podszyciem, stalowymi okuciami. Ale i tak nie zgadniecie jaki kantar najbardziej się sprawdził... Zwykły, najzwyklejszy jaki można kupić w sklepie ! Zrobiłam taki test. Kupiłam kantar "Luxe" firmy Equi-Theme i właśnie taki zwykły kantar parciany. I po miesiącu cały pasek policzkowy przy kantarze "Luxe" rozwalił się a tani kantar pozostał cały oprócz drobnego przybrudzenia się ! 
Kantar Equi Theme \"Luxe\"
Kantar Luxe, który nie wytrzymał nawet miesiąca... Nie polecam ! 
* Drogi
* Szybko się brudzi
* Łatwo się niszczy 

Jeszcze wcześniej miałam kantar kupiony w Amigo, który w miarę się sprawdził ale niestety po 3 mies. paski policzkowe jak zwykle... puściły .. :( 
Ale taki kantar na pewno nie polecałabym na lato ;)  :

Jeszcze jeden kantar godny polecenia to kantar York'u. Bardzo wytrzymały i dość tani a poza tym bardzo ładny ! ♥ 

środa, 18 kwietnia 2012

Wpadłam...

... tylko na chwilkę, bo mam dla Was newsa. Otóż jednak nie będę jeździć w Ignatkach, tylko w Klubie Jeździeckim ,, Kres " - jazdy zaczynam od maja, natomiast w te 2 weekendy, które zostały do końca miesiąca będę w klubie od 9 do 15 i będę zajmować się końmi wraz z innymi dziewczynami, które które jeżdżą w tej stajni dłużej i znają lepiej konie i okolicę. W stajnie jest 30 koni, ale ja już mam ulubienicę - klacz haflingerkę Niunię, jest śliczna <3 Prawdopodobnie w sobotę dodam zdjęcia, o ile będzie komu zostać moim fotografem :)
No to paaa i dobrej nocy ^^
           Ola

wtorek, 17 kwietnia 2012

Dobry wieczór ;)

Vero zaproponowała, żebym napisała jakieś przeżycia z końmi. No dobrze mogę wam napisać... Jeśli ktoś jest z Krakowa i jeździ konno na pewno słyszał o klubie jeździeckim "Tabun". Tam stawiałam swoje pierwsze kroki w jeździe. Tam był mój pierwszy galop, pierwszy skok... Piękne czasy. Wtedy nie było tam małych dzieci, był super klimat. Teraz niestety się wszystko zmieniło... Ale najwspanialsze przeżycia miałam podczas obozów letnich, organizowanych przez ten klub ♥ Kurozwęki 2009,2010. Spanie na sianie, pod namiotami, bez ciepłej wody i co najważniejsze bez prądu... ! Na polanie, przy lesie, codziennie ogniska z gitarą. Codziennie niezapomniane tereny... Znane konie. Po prostu było świetnie! Konie wodę miały z strumyczka, który biegł zaraz koło "stajni". Najwspanialsze było pławienie koni w rzece "Czarnej" zwanej również "Brodem" :D Lub przejazdy przez tą rzekę galopem. Naprawdę było wspaniale. Raz pamiętam, jak byłam na Figarze ( hucuł o bardzo upartym usposobieniem), którego dostałam de fakto za karę :) I Apollo (większy koń, ok. 170 cm w kłębie) miał zły dzień i wszystkich kopał... No i ja myślałam już, że mi się udało uniknąć ale niestety. Pomyłka. Gdy popuszczałam popręg, on zaczął cofać się groźnie w naszą stronę ... Ja spanikowana nie wiedziałam gdzie uciec. Zapędziłam się w kozi róg z Figarem... I nagle bum, kopyta Apolla odbiły się na moim udzie i łopatce hucuła... Cóż... Bolało na początku jak diabli ale potem przeszło.
♥ Karola ♥ 

Strój na tereny

Postanowiłam wykorzystać czas bezproduktywnie spędzany w domu z powodu grypy żołądkowej i napisać samting o tym, jak należy ubierać się, kiedy wyruszamy konno w teren.
Zacznijmy od tego, że należy założyć ubranie na tzw. cebulkę. Oczywiście bryczesy, na stopy jakieś wygodne skarpety i oczywiście buty : ja proponuję sztyblety + czapsy, lub po prostu oficerki. Co do bluzki to proponuję założyć jakąś bawełnianą koszulkę z długim lub krótkim rękawem - to zależy od pogody. Poza tym ja zawsze na tereny zakładam bluzę, kurtkę lub ocieplacz, nawet gdy jest ciepło, bo nigdy nie wiadomo czy aura się nie zmieni. Poza tym obowiązkowo ( to chyba wie każdy jeździec ) toczek lub kask, a jeżeli mamy zamiar jechać drogą uczęszczaną przez samochody to należy założyć odblaskową kamizelkę
Pamiętajcie, że bezpieczeństwo Wasze i konia jest najważniejsze.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Hej :)

Siemka :D 
Pozdrawiam was ja i moja skręcona noga... :/ Skręciłam nogę na desce i dzięki mojej głupocie nie będę jeździć konno zapewne przez miesiąc... Mam strasznegooo pecha -.-' Ale najśmieszniejsze jest to, że stało się to w piątek 13-nastego :D No ale może już dość o mnie... Otóż, dzisiaj chciałam poruszyć sprawę owijek i ochraniaczy. Niektórzy uważają, że to jednak owijki są lepsze niż ochraniacze a inni na odwrót. Ja osobiście bardziej wolę ochraniacze z paru różnych powodów oto kilka z nich: 
* Łatwo się je zakłada/zdejmuje
* Gdy się pobrudzą można szybko przemyć jakąś szmatką/gąbką (w przypadku owijek, musimy je prać)
* Nie tak szybko się niszczą
Tych zalet jest na pewno jeszcze wiele więcej, no ale owijki można ubrać od czasu do czasu. Kiedyś słyszałam na jakimś szkoleniu weterynaryjnym, że ciasno zapięte owijki mogą nie dopuszczać krwi do kończyny. No ale i tak wiemy, że owijki są tańsze od ochraniaczy  i dostępne w wielu różnych kolorach. Więc dla końskich fashionistek będą lepsze właśnie owijki... Ale ja i tak wolę ochraniacze... ;) 
Jakiej macie firmy ? 
Ja obecnie używam Norton Pro. Kupuje się je w zestawie :) 

Pozdro, Karola 

piątek, 13 kwietnia 2012

Parę słówek ode mnie

Póki nie odwiedziłam jeszcze moich czterokopytnych przyjaciół, napiszę Wam o czymś innym.
A więc podczas dzisiejszej wizyty w Empiku oprócz najnowszego ,,Świata koni" kupiłam za 22 zł. książkę ,,Sekrety końskiego umysłu" Roberta M. Millera. Zaczęłam już ją czytać i muszę powiedzieć, że od razu przypadła mi do gustu. Lektura ułatwi zrozumienie zachowań i zwyczajów koni nawet początkującym koniarzom. Czy np. wiedzieliście, że masowanie wewnętrznej strony górnej wargi konia relaksuje go i uspokaja? Masę innych ciekawostek i rad dot. ogierów, klaczy i wałachów znajdziecie właśnie w tej książce.
A tak wygląda okładka:
                                             

czwartek, 12 kwietnia 2012

Króciutko :)

Dzisiaj tak krótko, ale zawsze coś ! ;) Hmm ta notka będzie o popularnych smaczkach ! Moje konie uwielbiają wszystkie, chociaż ostatnio kupiłam z "Rapide" Holenderskiej firmy. Konie jedzą je, ale nie pachnie już im tak ładnie z pyszczków. Kiedyś kupiłam "Leovites"  i stwierdzam, że są świetne. Konie zachłannie pożerają wręcz je, a potem czuć taki cudowny owocowy zapach ;3 Ja akurat miałam papajowo- ananasowo- bananowe ! :D Polecam ! ♥ 

środa, 11 kwietnia 2012

Hejooo

Kurde, w sumie nie wiem co mam Wam napisać :/ Nie mam tej wygody co Karolina, stajnię mam daleko od domu, więc odwiedzam Sangara i resztę tylko w weekendy :( Jednak to się może wkrótce zmienić, bo mam zamiar zapisać do głównego klubu jeździeckiego Białegostoku ( to miasto w którym mieszkam ), wtedy spędzałabym w stajni znacznie więcej czasu... ale cóż, póki co lepsze to niż nic.
W sumie mogę Wam poopowiadać o tejże stajni( tej, do której chcę chodzić ). Mieści się ona w Ignatkach - jednej z dzielnic Białego i w powstała w roku 1968. W sumie to dojazd nie byłby problemem, bo z przystanku ( który jest 5 minut z buta od mojego domu ) mam bezpośredni dojazd praktycznie pod samą stajnię. Najgorsze jest to, że autobus jedzie przez całe miasto, czyli zajęłoby to ze 2 godziny :/
Cena także nie gra roli, w moim przypadku na konie kasa zawsze się znajdzie :) Niestety, gorzej z czasem... jedyne wolniejsze dni ( oprócz weekendów) to w moim przypadku czwartki i piątki, bo w poniedziałki, wtorki i środy wracam do domu nie wcześniej niż o 18 ( angielski, gitara :/ )... No, ale nie będę Was zanudzać opowieściami o tym, jaka to jestem zajęta.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany Klubem Jazdy Konnej w Ignatkach, to tu daję link: http://jazdakonna.bialystok.pl/
                                                                                                                                     Paaaaa :*
                                                                                                                                          Ola

wtorek, 10 kwietnia 2012

Salut !

Hej :)
Pomimo zmęczenia napiszę wam dzisiaj post ! Otóż, owszem dzisiaj miałam męczący dzień ... Ale bardzo pozytywnie go wspominam ! Dziś byłam w Amigo (SUPER sklep jeździecki znajdujący się w Krakowie) i zakupiłam parę rzeczy :D Zaopatrzyłam się w bordowy komplet, który zaraz zobaczycie na zdjęciach :) Oraz, tradycyjnie w smaczki (tym razem waniliowe) i żel chłodzący, który się bardzo przydaje. Ja akurat bardzo polecam z Hipovetu, bo wiem, że działa zazwyczaj po "minach" koni :) Ale faktycznie ma działanie przeciwbólowe. No i wraz z koleżanką wyruszyłyśmy w teren, poznać nowe trasy terenowe, no bo ile razy można jeździć tymi samymi drogami ? I uwierzcie mi strasznie jest poznawać nowe drogi... ! Raz niechcący weszłyśmy na tereny podmokłe i serce zaczęło bić mi szybciej, no bo wiecie w takich sytuacjach zazwyczaj przypominacie sobie wszystkie te filmy... No ale jakoś udało nam się stamtąd wydostać i potem weszłyśmy na takie wzniesienie... O mamo... ♥ Cud miód i orzeszki ! Cała panorama Krakowa jak na d
łoni... Pięknie. I potem to już rutyna, wrócić do domu, rozebrać konie i wypuścić na wybieg. Teraz czas na zdjęcia ^^ 
 Bongo i ja ♥ 
 Kłuśniem, bo uśniem ♥
 Kurcze, telefonem robione ale to białe na końcu to właśnie "panorama" Krakowa, haha ♥
 Na padoku juz, brudaski ! 
Zycze dobrej nocy ;) ♥ 

Coś więcej o moich konikach :)

Póki nie ma Karoli, przybliżę Wam "postacie" koni, które często będą pojawić się m moich notkach.


Otóż jeżdżę na koniach arabskich w prywatnej hodowli, tak ze 40 km za Białymstokiem. Rumaki, na których jeżdżę to nie są czyste araby - smukłe i delikatne, tylko krzyżówki z przeważającą krwią koni arabskich. Są trochę silniej zbudowane i biorą udział w rajdach. Mój ulubieniec Sangar ( o nim niżej ) latem startuje w rajdzie na 160 km, ale niestety, nie ja będę jego jeźdźcem :(. Oprócz tego mam własnego konia Madisona ( o nim również zaraz napiszę), który jeszcze nie nie jest zajeżdżony, oddamy go do szkółki dopiero latem, bo dotychczas miał drobne problemy ze zdrowiem, ale już wszystko jest OK :D


A teraz po kolei :


1. Sangar


Sangar
12- letni koń-profesor, wałach, syn synnego Borka z Janowa Podlaskiego. To jego zazwyczaj zabieram na jazdę. Jest kochany i grzeczny jak aniołek, tylko trochę leniwy - trudno go zmusić do innego chodu niż stęp :) Od razu go polubiłam, ma bardzo wygodny grzbiet i ładnie skacze ( jak na araba oczywiście). Staram się przebywać z nim jak najwięcej, ale nie zawsze się to udaje :(


2. Sabih
Ok. roczek, prawie najmłodszy brat Sangara. Moja kochana, malutka przylepa <3 Nigdy nie przegapi okazji, żeby szarpnąć kogoś na kurtkę lub wylizać spodnie :) Zachowuje się jak pies, chodzi wszędzie za ludźmi i jest bardzo zazdrosny o pieszczoty :)
Jego imię znaczy po arabsku ,,piękny". Sama go tak ochrzciłam  :)


3. Madison
Ma ok. 4 lat, SP, wałach, jest to mój własny koń. Nawet nie wiedzieliśmy, że go kupujemy, bo zainwestowaliśmy w srokatą klacz Madę, która okazała się źrebna :) Teraz Mady z nami nie ma, ale jej synek pozostał i okazał się niezłym ziółkiem, ale i tak go kocham :) 

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Hej !

Miło mi ogłosić, że od dziś Karolina wraca na bloga, a ja będę jej pomagać :) Jestem rówieśniczką Karoli i tak samo jak ona jestem szurnięta na punkcie koni :D Jeżdżę konno tylko rekreacyjnie i mam konia Madisona ( SP, ok. 4 lata ) - jest on jeszcze nie zajeżdżony, więc korzystam ze znajomości dziadka i jeżdżę na arabach u pewnego doświadczonego hodowcy.
Chętnie odpowiem Wam na wszystkie pytania, wysyłajcie je na mojego maila ( ola020598@gmail.com ). Czekam :)
                                                                                                                                       Pozdrawiam Was,
                                                                                                                                                    Ola


A teraz parę fotek:

Ja i jeden z arabów ze stajni

Madison

I coś zupełnie innej beczki... mój pies Coco :)


POWRÓT !

Hejka !
Moi drodzy kochani... Wiem, że teraz zapewne nie jest was dużo, chodzi mi o osoby czytające tego bloga. Ale z pewnością porozgłaszam go i znów będzie "sławny" ;) Mogę oficjalnie potwierdzić, że blog znów ruszył wraz z pojawieniem się następnej blogerki... Oli ! :) Ola będzie również pisać notki ;) W następnej przedstawi wam się ! :D Co do mnie... To można powiedzieć, że przez te pół roku dojrzałam... Do pewnych rzeczy :) W tym do konsekwencji, nawiązuję tu do częstotliwości pojawiania się notek :)  Ale w dwie- zawsze raźniej ! A i właśnie wygląd bloga z pewnością się zmieni ;) Więc oczekujcie na zmiany moi drodzy ! 
Całusy, Karolina