środa, 11 kwietnia 2012

Hejooo

Kurde, w sumie nie wiem co mam Wam napisać :/ Nie mam tej wygody co Karolina, stajnię mam daleko od domu, więc odwiedzam Sangara i resztę tylko w weekendy :( Jednak to się może wkrótce zmienić, bo mam zamiar zapisać do głównego klubu jeździeckiego Białegostoku ( to miasto w którym mieszkam ), wtedy spędzałabym w stajni znacznie więcej czasu... ale cóż, póki co lepsze to niż nic.
W sumie mogę Wam poopowiadać o tejże stajni( tej, do której chcę chodzić ). Mieści się ona w Ignatkach - jednej z dzielnic Białego i w powstała w roku 1968. W sumie to dojazd nie byłby problemem, bo z przystanku ( który jest 5 minut z buta od mojego domu ) mam bezpośredni dojazd praktycznie pod samą stajnię. Najgorsze jest to, że autobus jedzie przez całe miasto, czyli zajęłoby to ze 2 godziny :/
Cena także nie gra roli, w moim przypadku na konie kasa zawsze się znajdzie :) Niestety, gorzej z czasem... jedyne wolniejsze dni ( oprócz weekendów) to w moim przypadku czwartki i piątki, bo w poniedziałki, wtorki i środy wracam do domu nie wcześniej niż o 18 ( angielski, gitara :/ )... No, ale nie będę Was zanudzać opowieściami o tym, jaka to jestem zajęta.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany Klubem Jazdy Konnej w Ignatkach, to tu daję link: http://jazdakonna.bialystok.pl/
                                                                                                                                     Paaaaa :*
                                                                                                                                          Ola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz